Muszę przyznać, że z radością zauważam Twój coraz wiekszy udział w tworzeniu CDA. Zaczęło się od tego, że przeczytałem fragmenty listów w papierowym AR, a później Smuggler wrzucał na CD listy od Ciebie (czemu się nie oparłem i przeczytałem, choć w zasadzie nie czytam cudzej korespondencji). To wszystko jest dla mnie bardzo budujące, nawet nie wiesz jak, dlatego, że widze swój entuzjazm sprzed lat (to już ponad 10). Cieszy mnie, że są ludzie którym starcza wytrwałości i ogólnie tego powera, i na Twoim przykładzie widać, że coś można osiągnąć. W koncu jesteś nie tylko na CD, ale i na papierze (a co za tym idzie na liocie płac). Xtra, co potrafi młodość (bo założyłem sobie, że jesteś młodszy od moich 2x lat).

Trafiles. :) Rzezywiscie - kawal smarkacza ze mnie... :) Mam zaledwie 17 lat, ale robie wszystko, aby to zmienić. Znaczy: starzeję się. ;) Enztuzjazm i owszem - nie przeszedl mi i, mam nadzieje, nie przejdzie szybko. Coz... Nie powiem - bardzo mi się podoba moja CDActionowa kariera - pamietam ten pierwszy wydrukowany list w AR... Wyslalem go w czasię powodzi, jako zwykly list z dyskietka w srodku. Ilez on musial przjesc - widac ktos tam na gorze chcial, aby to doszlo. Po tym jeszcze Smugg go zamiescil... Gdyby nie to, moje zycie byloby inne! Wiem, brzmi to dosc patetycznie, ale taka jest prawda - dzieki Smuggiemu naprawde mysle, ze nawet moj styl się poprawil. Jestem Mu winien naprawde duzo - cwiczylem na Nim wszystko, co się dalo - pisalem na kazdy temat, czasem ostro, czasem delikatnie... A Smugg to wszystko czytal, musial... :) Wyobrazam sobie, jak musial się wielokrotnie na mnie wkurzac, gdy padal ofiara mojego zlego humoru. Kiedy pisalem jakies ostre texty polityczne... (No, poglady mamy podobne, ale mimo wszystko...) I gdyby nie ten pierwszy list - nigdy bym juz do zadnej gazety nie napisal...

Co ja mam mowic :). Po prostu fajnie, ze trafil się ktos, kto pisze dla przyjemnosci i to calkiem niezle. Naprawde w powodzi badziewnych listow, jak się trafi cos odstajacego poziomem, to się czyta z przyjemnoscia...

Chwila refleksji co do Action Maga, który jest dobrą inicjatywą, ale... są ale'sy :-). Sam przyznajesz, że sprawy techniczne troche nie tego. Nie można tego uznać za krygowanie się, rzeczywiście nie tego. Mam nadzieje, że znajdziesz chetnego do współpracy bo obie szaty graficzne... hm sux. Przy czym wybacz, ale Twoja bardziej (choć z drugiej strony versja Szymona nie chodzi na Netscape, wiec troche się wyrównuje. A wystarczyłoby w zasadzie pozamykać tagi (jeżeli wiesz o czym pisze :-) ). (...) Kod HTML jest diabelnie nieporządny, warto zadbać o to, żeby to nie tylko działało ale też nieźle wyglądało, w tym kryje się finezja kodera. Przepraszam, skrzywienie zawodowe, wbrew temu co piszą w CDA, ja jako koder mógłbym niezainteresowanym godzinami opowiadać jak to mi się sypała właśnie pisana gra i jak to niesamowicie interesujące okazało się finalne rozwiązanie, nad którym spedziłem prawie cały dzien :-))) . Ale jeszcze wspomne o jednej sprawie. U Ciebie o ile zauważyłem w ogóle nie ma znaczników META, a u Szymona były w złym miejscu. Otóż w każdym pliku *.html powinno to wyglądać tak (w ogólnym uproszczeniu oczywiście):

wiem, uprzedzalem. ;) Juz mi się porzadnie za ta oprawe oberwalo, coz poradze... ;) Szymon swoja wersje robil w... Nie wiem nawet. Chyba Cool3D, czy jakos tak...

<META HTTP-EQUIV="Content-type" CONTENT="text/html; charset=iso-8859-2">

na grubo zaznaczyłem linie, która jest o tyle ważna, że informuje przeglądarke jakiego kodowania fontów ma używać (zamiast iso-plepleple można dla poskich znaków używać windows-1250), jeżeli tej linijki nie ma to przeglądarka (w zależności od konfiguracji właściwie, ale jak się przegląda strony angielskie to trudno sobie ustawia na sztywno wyświetlanie poskich znaków, no nie?) może zgłupieć, a tak, to jest poinformowana co ma robić. Podejrzewam jednak, że zgłosi się wielu
chętnych do opracowania strony, wiec nie bede już o tym truł. Natomiast gdyby nie było chetnych to oferuje własną pomoc, choć zaznaczam, że skromną, bo spodziewam się dużej koncentracji roboty w wakacje.

i owszem, odzew jest bardzo duzy. Na razie szate robi Gildor... Ale to nie jest do konca tak proste - przy takim content-type musialbym miec konwerter - a nie korzystalem z zadnego. Tak wiec w wiekszosci stron bylo windows-1250, a jesli tego zabraklo... Uznalem, ze wiekszosc ludzi korzysta z Windowsa i IE - a ten sobie automatycznie konwertuje pliki wg Windowsa...

A teraz co do treści, w sumie takie dziwne to bedą komentarze, ale może przyjemnie bedzie Ci i tak przeczytać, a korzystając z tego, że mam humor, pisze.
List od fana voxeli jest xtra. "Z tego, co ja wiem, voxele o wiele bardziej nadają się do opisu terenu niż polygony (widział ktoś góre z trójkątów?...)". Ja o ile pamietam nie widziałem też w rzeczywistości góry z voxeli. Bywało, że z piasku, czy nawet ze oniegu, ale z voxeli... zdecydowanie i kategorycznie nie! Później i tak pisze dziwnie podejrzane rzeczy, które nie mają w sumie sensu. Ot chociaż "Założe się, że gdyby ktoś zaimplementował engine voxelowy w jakiś akcelerator (co praktycznie jest niemożliwe - liczą się zyski), to gry zyskałyby nową jakość generowanego terenu (niepixelasty, olicznie wymodelowany, nie trójkąciasty, nieskaczący obraz)". Mówiąc wprost, to voxel nie jest jakimo cudem, a tak jak trójkąt, po prostu matematycznym opisem pewnej rzeczywistości/zjawiska. Co za tym idzie? Nie implementacja engine voxelowego, tylko samego voxela jako środka do eventualnego engine jakiejś tam gry. Facet zgrywa specjaliste, ale niestety troche mu jeszcze brakuje. Czy warto byłoby do akceleratora poza trójkątem dołożyć możliwość operacji na voxelach? O tym myślą specjaliści lepsi od nas, jeżeli bedzie warto, to bedzie taki akcelerator i tyle. W koncu dopiero niedawno akceleracja zyskała nowe oblicze poprzez GeForce, a przecież pójdzie to dalej, prawda? Choćby PSX 2, który o ile się nie mylę (nie widziałem specyfikacji finalnej, tylko zapowiadaną jakio czas temu) ma hardware'ową obsługę Nurbs, co też wydaje się milowym (siędmio) krokiem w przyszłość. Co do "polemiki" z Ugly Joe, to wpadł mi w oko fragment "Obiekty oczywiście muszą być polygonowe, wiec to właśnie one są akcelerowane". O! A czemu to właściwie do obiektu nadają się trójkąty lepiej a do górki nie? Obiekt w DF2 to na przykład człowiek, powiedzmy ja. Jakoś nie czuje się trójkątny prawde rzekłszy (no, może oczy). Zresztą voxelowaty też nie ;-). O, a ja o rok wcześnie od Ugly zacząłem granie... ekhu ekhu znaczy prace z komputerem rzecz jasna. ;-). Dalej już nie ma co pisać. Pan Joe sobie owietnie poradził. Trawą też się zachwycałem w Soul Blade :-). Zastanawiam się jeszcze nad tą znajomością jezyków. Trzy, ho ho ho. A najlepsze jest to, że one są do siebie bardzo podobne w gruncie rzeczy (i do angielskiego jeszcze). Z tej okazji niemal z biegu coder praktykujący może dorzucić jakikolwiek jezyk skryptowy, HTML czy co chce (margines błedu: tydzien na zaprzyjaźnienie się ze składnią). Ale ja nie o tym, właściwie nie wiem po co w to brne, skoncze lepiej.

dzieki za rzeczowa polemike... :) Ten "spec" od razu wygladal na czlowieka, ktory swoja wiedze wyniosl z pewnego pisma konkurencji... :) Ergo: bardzo to plytkie bylo. :) Nie ma jednak jak glos czlowieka w tym temacie obytego... :)

Nie oglądałem Pana Tadeusza, a do Wajdowskich filmów mam mimo wszystko uczucia mieszane. Z jednej strony owietny Wielki tydzien, tak jak on poprowadził w nim aktorów to... po prostu nie myślałem, że to możliwe. Z drugiej strony beznadziejny Popiół i diament, jedno z dwojga, albo Cybulski nie dał się okiełznać i grał jak chciał (co oznacza źle, pretensjonalnie i... źle), albo nie taka była wizja reżysera, co w rozliczeniu jest jeszcze gorsze. No i trzeci film jaki widziałem to Panna Nikt. Film przez duże F. Ludzie, ludzie. W naszej Polsce można zrobia przejmujący do szpiku horror metafizyczny na miare Szóstego zmysłu. A w koncu kasa nie ta, grały dzieci. To jest klasa sama w sobie. I jeszcze krytycy nie prychali za bardzo na polski horror. Ha. Wiec stosunek ogólnie pozytywny.

Co do Cube, to jasne, że Akademia przeoczyła, bo o ile wiem, w USA film nie wszedł do dystrybucji kinowej, tylko na video. Zauważ za to mój film '99 roku Sleepy Hollow. Najwspanialsza obsługa broni białej jaką widziałem w kinie (w filmie nieazjatyckim), niesamowity nastrój. Dostał za art direction, czyli w zasadzie wszystko:
nastój+scenografia+muzyka+dużo innych rzeczy. Film jest naprawde... Zdziwne, że co poszedłem do kina to każdy kolejny film był coraz lepszy. Co do Matrix to ja jestem raczej zadowolony, niech spojrze:
FILM EDITING - o ile rozumiem to montaż. I tak właśnie powiedziałem po wyjściu z kina (po raz pierwszy): "Jeżeli to nie dostanie Oskara za montaż, to chciałbym zobaczyć to coś co go dostanie".
VISUAL EFFECTS
SOUND
SOUND EFFECTS EDITING
No a co do pozostałych... Nie wiem, nie moge się wypowiedzieć nie widząc American Beauty. Tyle tylko, co do efektów w SWE1-PM. Wiesz co, mnie one nie urzekły. Sorry, ale... po prostu puste. A co do tych zdjeć, to mam wrażenie, że któryś z nas się lekko myli. Albo ja, że Film Editing to montaż. Albo Ty, bo mam wrażenie, że możesz mylić zdjecia właśnie z montarzem. Np.: Zdjecia to panorama Sydney udającego Chicago, a montaż to chociażby scena odsięczy dla Morpheusa, lub początkowy obrót kamery wokół Trynity. Co Ty na to? No i jeszcze jedno sorry. Ja na SWE1-PM zostałem do konca z 2 powodów. Raz to skąpstwo, bo zapłaciłem za bilet (co nie zdarza się czesto ;-). Zazwyczaj bilety wygrywam, lub chodze na pokazy sponsorowane), a dwa to, że byłem z ukochaną. Ale byłem blisko zaśniecia. Hej, co do aktorów, to raczej płakać nad młodym z Szóstego zmysłu, choć to racja, że Fishburne'a można pokochać. Zresztą nie tylko w tym filmie. Ale powiedz sam, Wszak Spacey jest również urokliwy (zwłaszcza w Se7en na którym byłem ostatnio w kinie o... 2 w nocy. Przedtem był Pulp Fiction a potem Matrix. Tak, jakby ktoś pytał, to wygrałem bilety, wiec szkoda było nie iść. Choć wszytkie filmy widziałem już 3, 3, 2 razy. Btw, za głosy Matrix dostał ;-))). A samej ceremoni nie widziałem. Tylko powtórke i amerykansky uśmiech Wajdy.

Ech, ten usmiech byl... Naprawde nie wiem, czemu w USA nie pozwolili mu byc soba - idioci w studiu się zachwycali, ze Wajda taki usmiechniety, a on wygladal jakby go prosto z kwasu wyjeli... A co do Matrixa - montaz jest genialny, fakt. Ale za zdjecia TEZ powinien dostac! Gdyz zdjecia to np. genialne luski, zblizenia, praca kamery... A skok Trinity to nie montaz, ale efekt specjalny najczystszej wody. ;)

O nie! Właśnie chciałem przeczytać SW1 polemika. Ale oczywiocie nie chodzi pod NSC. Co tym razem? No jasne. Tagi nie w tych miejscach, a przede wszystkim nie pozamykane tagi tabelki. Wystarczyło dodać na koncu przed </BODy>:
</td></tr></table> Eh ludzie ludzie co to za edytor!!!! I skąd takie nawyki. Natychmiast mi tu obiecać, że po przeczytaniu tego listu instalujecie z CDAction Pajączka 2.1.2 (jest na tym samym CD co i Action Mag) i czytacie Kurs HTML Pana Wimmera. A potem to już bedziecie Bossowie i skonczą się takie niespodzianki!!! Okż Oj, jeszcze w dodatku sformatowany na szerokość 980! Pleaseeeee! Po zamianie na 620 też nieźle wygląda, a w rozdiałce 800x600 pracując czyta się niewymownie lepiej!.

ten kurs to byl moj pierwszy kontakt z HTMLem... ;) Tak wiec - ten art zostal mi przeslany przez samego autora - Lamera, nie ja wiec go robilem. A zmieniac ani mi się chcialo, ani nie mialem na to czasu. A AM w 800/600 wygladal po prostu koszmarnie! Ja pracuje w 1024/768 - nie powiem - to nie jest zle! No, moze jest zle, ale nie szkaradne. ;) A edytor... Nie chcialo mi sie wpisywac recznie <br> i <p>, wiec do textow korzystalem z frontpagea. A cala reszta w notatniku... I nie przypominam sobie, zebym nie zamykal tagow...

W ogóle co do SWE1 to warto zaznaczyć, że ja raczej czekałem na Matrixa niż na SWE1 i jak się okazało wyszło na moje! Teraz czekam na Final Fantasy the Movie :-). To chyba nie do konca chodzi o to, że kino familijne, a o to, że dziecinne. Kiedyś było inaczej. Klasa JarJara do klasy tandemu robotów ma się jak klasa Benny Hilla do klasy Monty Pythonów. W sumie i to, i to śmieszne, ale nieco inaczej. Niestety SWE1 jest po prostu nudny i to powinno być głównym zarzutem. No i to, że z Mocy robi się moc. Bo ja zaczynają to urealniać, te zielone amebki w krwi. Gdzie tu miejsce na "Niech Moc bedzie z Tobą."??? Tak jak w Highlanderze 2 zostało schrzanione, tak i tu. Bo akurat brak przeklenstw uważam za, jeżeli nie zalete, to chociaż godne uwagi! Nawiasem mówiąc, to w Matrix przeklinają? Bo ja ostatni raz jak wiesz oglądałem nie dość, że od 4 nad ranem, to jeszcze w bliskim sąsiędztwie na linii czasu z Pulp Fiction, wiec mogłem jakiegoś fucka przeoczyć.

przeklinaja. :) I owszem - nie jest to zaleta.. Chociaz bracia Wachowscy i tak bardzo na plus mienili scenariusz od oryginalu... ("Dodge this, mother..." by Trinity byloby po prostu niedopuszcalne!)

Ale co do JJB jako sukcesora cech Bugsa, to facet przegiął. Bugs jest genialny, JJB wzbudza atawistyczne odruchy mordercze (rosną kły i pazuty). Co do erotyki (ja wiem, że naraz polemizuje z dwoma, wiec wybacz karkołomną stylisyke (ibłedną zapewne, ale z matury miałem 3, a było to już dawno dawno temu)), to mieszanka. Amidalą można było zagrać, ale chyba jeszcze nie teraz. No w koncu tego kurdupla nie bedzie wabić, a i tak to królowa a nie dziwka. Wiec w tym przypadku nie miał kto być w scenach miłosnych (no bo nie świety Qui Gon, nie?). Co innego w SW2. Ale nie żywie już nadziei na fajne rozwiązanie problemu romansu Anakina z Amidalą :-(. Zanim zobaczyłem SW1 mogłem się łudzić, że bedzie odrzucenie, ciemna strona mocy, zapłodnienie. W tej kolejności. Teraz na 99% bedzie: zapłodnienie, ciemna strona mocy. A co do Obcego to cholernie erotyczna jest koncowa scena Alien, gdzie Ellen w podkoszulku i majtkach walczy z obcym (samicą w dodatku). W SWE1 nie można było grać erotyką. No i makijaż jest ok. Egzotyczny. Fajny. Choć nie chciałbym zobaczyć czegoś takiego na
twarzy mojej narzeczonej. Ale to była też dworska etykieta, swego rodzaju folklor. Wart docenienia bardziej niż miasto stworzone w silikonie! Eh te efekty. Jak to jest, że wszyscy pieją a mi się nie podoba. Może jestem uprzedzony? Nie, idąc do kina byłem nastawiony pozytywnie. Może wiec kwestia ogólnego rozczarowania? Sam nie wiem. Dla mnie w każdym razie nic nadzywczajnego. A może dlatego, że uważam za lepsze filmy z Final Fantasy 7, 8 czy Parasit Eve? Nieważne. Aktorzy tym razem znani, niestety. W sumie najlepszy nic nie mówi (prawie), może dlatego jest najlepszy? Trzeba było szukać nowych twarzy a nie ładować w znane postacie. Tak jak 20 lat temu!!! A muzyka tym razem ha ha ha, dla mnie najlepsza z 4 cześci. Choć chyba nie do słuchania bez filmu. Co do promocji, to trzeba robić tak jak ja. Jeżeli jest zajawka w telewizji, to przełączać program. Jeżeli w kinie: zamknąć oczy, zatkać uszy i głośno opiewać hymn smerfów (pamietacie o zakładaniu kasku i ochraniaczy wybierając się do kina? ;-))) ). Qniu. Amidala była też bez makijażu i bez 100kg kiecek, tylko w jednej sięrmieżnej, wtedy eskimoski Anaruk by nie przeszedł (to znaczy by przeszedł, ale zamiast zastanawiać się jak Amidala pójdzie z tym kurduplem Anakinem zastanawiałbym się jak Anakin zabuja się w tym eskimoskim chłopczeciu :-) ). JJB z Disney'aż Człowieku, Disneyowskie postacie mają klase. Ból i Panik z Herkulesa???!!! Słucham przeprosin...
JJB to... nie ma porównania. Evenement. Czy Lukas jest dobrym reżyserem to kwestia sporna, faktem jest natomiast, że scenariusz do SWE1 bedący zlepkiem cześci nastepnych to zły scenariusz. Od razu na początku, kiedy dwaj Jedi uciekają ze statku tnąc po drodze jak leci. Po co oni uciekają. Pomyślałem wtedy "Gdybyomy dwa takie czołgi mieli to byśmy se sami te wojne wygrali" (Smolen z czasów świetonoci gdyby któś nie zakojarzył). A później walka Qui Gon z Maulem? Zmusze Cie jednak do małej odpowiedzi. Co to było za tajemnicze miejsce w którym oni walczyli i do którego dostepu broniły czasowo włączane pola siłowe w korytarzu? Ja wiem, ale czy Ty i ^Lamer^ wiecie? oops, to były lasery a nie pola siłowe, zmyliło mnie buczenie, bo CD-ROM mi tak nie buczy, a ma laser.

nie znam się na Episode 1... :) Jestem wielkim fanem, ale pozostalych czesci. Co do zdania na temat SWTPM... Niestety musze się zgodzic. Ale te efekty... No nie - to byla jednak robota oskarowa. Owszem, mozna je nazwac "pustymi", ale to im nie odejmuje perfekcji wykonania... Po prostu osiagniete zostaly wyzyny dzisiejszych mozliwosci. Panow z ILaM ciezko bedzie komukolwiek pobic... A co do Disneyć... Schodzi na psy! I na malpki, zajaczki, myszki i wszelkie stworzonka, ktorych zachowanie rozni się tylko motion capturem. ;) Serio - Disney po protu robi tasmowke i to mi sie nie podoba!

Człowieku, ze swoim zdaniem o komixach... dołączasz do ludzi inteligentnych. Nie tylko Asterix co prawda jest inny. Wszak co z Rorkiem Andreasa (mój numer 1), Szninklem i Thorgalem, W poszukiwaniu praka czasu, Akirą, Druuną (włoski i w dodatku mocno erotyczny i brutalny, ale mocny. Skrzyżowanie Aliena, BladeRunnera i paru innych motywów), czy Wieczną wojną (ameraukanski, a co! Ale zareczam, że zwaliłby Cie z nóg). A teraz wydają komix Goscinnego o wezyrze Iznogudzie który ciągle myśli jak by tu "zostać kalifem w miejsce Kalifa" :-).. Też jest super. Zresztą uznaje się ogólnie komix w Europie za sztuke z wiekszymi tradycjami niż w USA. Ja wole co prawda pierwotną kreske Asterixa, ale nie zmieniła się aż tak bardzo bym ją znielubił. A imiona rzymskie w żywocie Briana? Te to dopiero coś znaczyły ;-). Ale to racja, że imiona w Asterixie są urocze. Żartujesz. "Było ich... jeden" rządzi. To jest dowcip stulecia. Jeden z znaczy się. No i z Kielc jak Liroy jesteś. Zaraz zaraz, a może... przyznaj się, te rymy coś znaczą!!! Ja uwielbiam odcinek o przygnieceniu menhirem. A to, że w paru kolejnych Asterixach uderzenie głazem nie wywarło żadnego wpływu na poszkodowanego to się nie czepiaj. Licencia poetica. Moja ukochana czcionka to czcionka gotycka. Uwielbiam też motywy "Zaciągnij się - mówili". Herbatą? Znaczy wodą gorącą masz na myśli? Też uwielbiam Arwernów. W moim egzemlarzu jest
"Dlaczego on mówi inaczej"
"Ma wade wymowy"
"Jaką"
"Szepleni"
I od tej pory ja też mówie, że ktoś "szepleni". A on sam o sobie może powiedzieć tylko, że sepleni, bo przecież ma wade wymowy. Jaką szepleni oczywiocie. Wróżbite lubie za... wróżbite. Jest świetną graficznie postacią. O! Własnie przeczytałem. Ha, ja mam wszystkie w pierwotnym tłumaczeniu i ciesze się, że nie musze żałować. Oczywiście kupowałem na bierząco od pierwszego numeru, zatem jestem inteligentny jak cholera (niektórzy powiedzieliby po prostu, że jestem jak cholera).

Jestem z Kielc, ale zdecydowanie daleko mi do muzyki rap... ;) Kiedys, gdy byl boom, ciezko bylo przejsc po ulicy nie slyszac "Scyzoryka" - teraz na szczescie jest norma... Ale za duzo panow w dresach jezdzi maluchami po miescie z ich "umc, umc" - juz wolalem tego nieszczesnego Liroyć... ;) I milo mi poznac kolejnego fana Asterixa... :) Calkiem niezle go znasz, nie powiem... :) Aha - te texty, ktore ja "cytowalem"... To nie musi byc w 100% zgodne z oryginalem - ja cytowalem z
pamieci! ;) No bo wszystkie Asterixy ktore mam, znam na pamiec (poza nowa seria)

Zastanawiam się, ta Kasia, to nie bedzie Kasia Figura? Z nadzieją to pytanie zadawane ;-)

a niech tam... Zdradze: to Gem.ini! ;D

Motyw Devi Obawy o przyszłość. Nie musimy być (jako człowiek) nieskonczeni w ogólnym znaczeniu. Wystaczy, że bedziemy ciągli w obebie myśli. Komputery są skwantowane, tak jak wszytkie maszyny. Ludzie w swojej ciągłąści mają coś wiecej niż nieskonczoność. Ale czy jesteśmy ciągli? Czy także skwantowani? Oto jest pytanie.

Poniewaz mam zamiar się "przemianowac" z humanistki na umysl scisly zaczynam się powaznie zastanawiac, czy komputery nas w koncu nie pobija...logika. No i ciekawa jestem czy w wojnie pomiedzy komputerem (przyszlosci oczywiscie) a czlowiekiem wygralaby logika, czy umiejetnosc abstrakcyjnego myslenia???

IRC. Mam to już za sobą, ale tak to jest, przez dwa lata na stałce na uczelni można się było wyszaleć (no dobra, przez 4 lata). Przynaje, uzaleznia. Pocieszam, można z tego wyjść, wystarczy się uzależnić od czegoś innego. Np znaleźć prace na komputerze, w dodatku taką którą się lubi i sprawa załatwiona.

Devi: Przeżyłam uzależnienie od IRCa i masz racje. Wystarczy sobie znaleźć inne "hobby" :)

Qrczak, ja tak pisze, a Ty pewnie dostaniesz 100 listów i bedziesz zarywał noce odpisując. Przeprosiny raz!

Nie ma za co! Cała przyjemność po mojej stronie! :) A dla takiego listu warto zarwać noc, oj - warto... :)

Ciekawe, konfig Devi sprzed 3 lat, to mój obecy. I ja w dodatku na nim pracuje!!! Jako coder. No, zmieniłem tylko S3 na VooDoo 2.

Powiem tak....chetnie bym pozostała przy tamtym kompie, ale naprawde nie mogłam sobie z nim poradzic...teraz by już chyba było inaczej. Obecnie szwankujący komp to dla mnie wyzwanie, a nie okazja do upgreadu :)

Czas na upgrade, ale przecież mam zaległości na rynku księgarskim. Wiadomo co pójdzie pierwsze, komp nie ma szans z książkami. A tych się zbierze kilka. Obraca ją i staje. To było dobre ;-).

Devi: A gdybyś widział mine tych facetów w sklepie...:))

Ach, jak to trzeba być samemu specjalistą. Dlaczego mi to przyszło samo? Bez takich problemów z serwisantami? Ach! Miałem kolegów weteranów, ważne, żeby ktoś dał początek, dalej już pójdzie. W koncu są helpy, można podszlifować angielski. Choć zdarza mi się jeszcze (przyznaje głupio) pytać: "Co to się stało, że niektóre ikony w Windzie zachowując kształt staciły kolory? A co do Optimusa, to zdrętwiałem. Plombowanie. To bym nie mógł jednym płynnym ruchem zdjąć nie przykręconej obudowy, żeby popchnąć palcem wnetylatorek, który... no nie ma co ukrywać, przestał obracać (się) i stanął. :-)))))
Linux vs Windows. Cóż. Ludzie bez ambicji... Nie zwiewam od Dosa, nie jestem tapeciarzem, może troche graczem, ale zostaje mi to bez ambicji. Zdecydowanie.
Fajniście się poczułem. Jakbym miał jeszcze 1G na dysku to byłby tam i Linux, a tak, cóż pozostaje mi brak ambicji ;-). A serio, jeżeli jest stosunek 5:4, to sytuacja jest równorzedna i ocena mieści się w granicach błedu, no nie?


cRPG. Owszem pokochałem Fallouta (dzieki ci CDA). Ale uważam, że cRPG (i RPG też) są lamerskie (w sensie dosłownym: kaleczne, kulawe...). Co mi z tego, że się opisze we wspólczynnikach 4 czy 14. To za mało (jeśli na to ciebie stać) na realną postać, a zatem okaleczona rzeczywistość. Przcieta do kwantowych ram pojmowania, a wszak wierze, że człowiek jest ciągłym bytem. Ale to byłoby miłe ewolucja w opisanym kierunku, ku fuzji FPP z RPG. Najlepiej w ten sposób, żeby
nie było żadnych widocznych współczynników, ale były ukryte i zmieniające się w zależności od sytuacji. Ech qrczaczek, taka krewka zalewająca oczy (wiem co mówie, bo akurat to miałem na żywo, rozbiłem sobie głowe o... kościół), czy wyraźne postepujące utykanie, zwalnianie biegu i wycie wilków za plecami. Oczywiście brak save, albo chociaż nie w dowolnej chwili (ach jak mnie irytują recenzenci w minusach umieszczający "brak możliwości save w dowolnej chwili". Wszak to właśnie owiadczy o klasie gry. Co, mam sobie save'ować i później za 26 razem przejść wreszczie trudny fragment fartem?). A wybieranie czego się nauczyłem po zdobyciu określonej liczby punktów doświadczenia jest... wygodna, ale głupia. Lubie cRPG, ale miło byłoby zobaczyć kiedyś coś poważnie starającego się odbić rzeczywistość.

no tak... Tutaj pewnie Ci się dostanie od czytelnikow (jesli zechcesz podać mail)... ;) Ja tam, szczerze plotac, na RPG się w ogole nie znam... Od artow mam niejakiego Pola. ;) Pierwszy bedzie w drugim wydaniu... Przeczytasz, moze zmienisz zdanie... :) (DC PAK zechciał podać mail... Na dole textu:))

O, znowu art Devi. Stała współpracowniczka.

Powiedzmy, ze zacytuje: "pierwsza dama" ;DDD
I owszem, mam to niewypowiedziane szczeście... :)

W dodatku posiadaczka komputera. Ciekawe co pisze o nas, cyber-facetach. Zaraz się dowiem i skomentuje. Nie sądze, żeby moje komentarze były dla Niej ważne,

Ej...czekam na te komentarze już od tygodnia!!! :)

maila nie podaliocie (miałaby już pełną skrzynke, jak znam brać ;-)),

Z Wami facetami...niby umysly ocisle, a adresu pod artem o sprzedawcach nie łaska dojrzec??? ;)

wiec pisze dlatego, że się rozpedziłem, sorry, jak Cie znudziło to przeskocz, ładnie w koncu dziele tematycznie na akapity! Sekretarki lubią komputery? Ekhm, nie sądze ;-). Ach, sam nie wiem co mógłbym napisać. Może jestem nietypowy. W każdym razie komp jest, owszem, ważny, ale w chwili próby, nie ma wątpliwości, że wybrałbym ukochaną. Sprzet - rzecz nabyta. Najlepiej mieć jedno i drugie :-). A pytanie Dlaczego dziewczyny lubiace komputery to dla facetow rzecz nienaturalna? to w ogóle jakieś dziwne jest. Faceci których znam w ogromnej wiekszości pragną kobiet które lubią komputery.

No i to jest własnie najgrosze. Isnieją jedni i drudzy (czyli faceci pragnący kobiet obeznanych w tematyce komputerowej oraz kobiety chcące być z qmatymi w tej kwestii facetami) tylko się nie mogą znaleźć!!! yes!!! Wyjaśniłam jedną z zagadek XX wieku :))

Zapewne jak przyjdzie co do czego, to by im przeszło (psst, mówie to za autopsji, wszak musiałem się nie raz kłaść spać samotnie bo było "Jeszcze tylko ten jeden etapik", albo co gorsza (kiedy oczy mi już zatrzaskiwały się z hukiem) "Mógłbyś być romantyczny i popatrzeć jak gram". Tak, że z moich znajomych, to możesz powiedzieć Devi, że 85% facetów komputerowców pragnie dziewczyny płci odmiennej

Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać...dziewczyna płci odmiennej to chyba chłopak? ;)))

Oj nie ogladalo się "Allo allo"? Ty glupia kobieto! :) [TO TEZ CYTAT z tego filmu :)].


która podziela ich fascynacje komputerem. Aha! Tylko, żeby nie była za dobra, jak wie co to BIOS, to niech zatrzyma tą wiedze dla siębie ;-))))

A wszystkiemu winien podstawowy system wejścia-wyjścia...;))

Myślisz o dziale książek? Może przeczytasz fragmencik z innego attacha który się nazywa komiks.rar. Miała to być strona, ale w koncu nie zrobiłem i się projekt rozmył, zostały mi tylko recenzje. Gdybyo chciał taki kącik zrobić, to pisze się, na małe recenzje. Oczywiocie całość do wglądu Twojego, a nie do zamieszczenia jako jakio offline na CD. Zastrzegam dlatego, że jest to mocno nieskonczona robota, w zasadzie szkic. W każdym razie sekcja książki do przejrzenia.

Bardzo zaluje, ze mi nie pozwoliles tego zamiescic... :( Jest naprawde swietne! A co do dzialu ksiazek... Takie moje marzenie, ale naprawde nie wiem, ilu sposrod graczy komputerowych czyta cos ambitniejszego... Chcialbym, aby mogly się w AM pojawic dyskusje na ten temat (moze opublikuje moja mailowa dyskusje o Trylogii Sienkiewicza, jaka prowadzilem swojego czasu ze Smugglerem)... Oby.

Lameriada. Ekhm, podesłalibyście adres tego Sirowego ;-).

Adresu nie mamy...tylko miasto...;))

Ależ Kasiu, ja tylko żartowałem ała, Lubawo odłóż ten ciezki stołek. A'propos, czytał pan panie Qn Kajka i Kokosza?

Czytalem, ale (wiem, ze się zapewne naraze) nie podoba mi się. To tania podrobka Asterixa, niestety... Oryginal jest przeciez: "Alez Dobromino! Chyba nie zdzielisz mnie ta TARCZA?!!" :)

No i tak przebrnąłem całość, bo klaseyke poczytam później. Myślałem jeszcze o jednym, waszej rozmowie ze Smugglerem. W sumie powinienem to napisać do niego, ale nie wiem już, nie chce wpaść do AR ;-). Upadł w moich oczach prezentując sprawiedliwośc Kalego. "A czy kopiujacy ksiazki tez sa zlodziejami itd. - a co mnie to w tym momencie obchodzi! Mowimy o piractwie komputerowym!" Qrczak, dobrze, że to nie poszło na papierze, bo każdy by zobaczył, a tak tylko najbarziej
wytrwali.

Zaraz zaraz, to jakies nieporozumienie. Ja NIGDY nie popieralem piractwa komputerowgo w zadnym jego aspekcie!

Rzeczywiscie - jakbys trafil na zly humor Smugglera, to mogloby Ci się porzadnie na lamach dostac... :) On to potrafi bardzo dobrze... :) Ale - Smg mial co innego na mysli - przytoczony przez Ciebie cytat jest tylko wyrwanym z kontekstu fragmentem - nieco demagogia mi to pachnie... Po prostu Smuggie nie chcial się wdawac w zawilosci prawa ksiazkowego (niech się wydawcy ksiazek tym zajmuja), ale skoncentrowac się na komputerowym. Nie swiadczy to bynajmniej o Jego zlych intencjach, czy minimalizowaniu czegokolwiek...

O wlasnie, wlasnie. Nie bawilem się w ogolne roztrzasanie problemu, a tylko powiedzialem co mysle o piractwie komputerowym.

Fajnie, że są tacy ludzie jak Ty, co piszą dużo i dobrze się to czyta. A ograniczasz się do text-writerstwa czypiszesz też na przykład jakieś opowiadania lub powieści?

Heh, zaczalem powiesc. I skonczylem - na okolo 70 stronie papieru kancelaryjnego. Po prostu mi się odechcialo. Jak zobaczylem, ze polowe tego stanowia dygresje... Nie - ja nie jestem stworzony do pisania dlugi form... :) A za pochwale dziekuje. Tylko znowu Smuggy się bedzie martwil, zeby mi do glowy woda sodowa nie uderzyla... ;)

Zebys wiedzial!

DC PAK

Naprawde nie spodziewalem się, ze dostane taka fachowa i wnikliwa analize AM... Jeszcze raz bardzo dziekuje!