Cześć!
Piszę do Was od tak sobie. CD-Action czytam od grudnia 99. O istnieniu CDA dowiedziałem
się jakiś rok temu. Byłem u kolegi który kupował (kupuje nadal) CDA od czasu do
czasu. Pomyślałem "fajna gazetka, kolorowa, 2 CD". Ale jakoś nigdy wcześniej
nie kupiłem żadnego numeru. Dopiero w grudniu 99 coś mnie nawiedziło. Biegałem po
sklepach za prezentami itd., itp. Wracając do domu zobaczyłem w kiosku świąteczne
wydanie CDA z trzema CD. Pomyślałem, może sobie też kupię prezent. No i się stało.
Przez resztę popołudnia byłem nieaktywny w sprawach domowych. Lektura mnie zachwyciła.
Następnego dnia walczyłem z myślami. "Zaprenumerować CDA czy kupić jeszcze jakieś
prezenty. Przecież nie mam PC'ta. Ważniejsza jest gazeta, CD'ki obadam w szkole albo u
kolegi." No i trzeciego dnia poszedłem na pocztę.
Marcowy numer przyszedł do mnie pocztą z tydzień wcześniej niż
pojawia się w kioskach.
Ale się wpieniłem na listonosza. Tak wpakował kopertę do skrzynki na listy że połamał
mi obie okładki a kartki to musiałem prasować żelazkiem. Dobrze że nie spotkałem
mojego listonosza dzień, dwa po tym zdarzeniu.
Teraz spokojnie czekam na kwietniowy numer. Jak spotkam listonosza to mu SPOKOJNIE I
GRZECZNIE ZWRÓCĘ UWAGĘ !!!
Kartkuję sobie marcowy CDA, patrzę, klon Tetrisa wykorzystujący
akcelerator. Zacząłem się śmiać. Tak sobie pomyślałem jaki olbrzymi wpływ na rozwój
techniki komputerowej mają gry. Cieszę się że jestem w szkole informatycznej bo nadal
bym myślał że komputery domowe to ATARI i COMMODORE. Że te lepsze to AMIGA i ATARI ST
a w biurach to PC'ty czyli 386 i 486. Ludzie, jaki ja byłem zielony. Wyrazy jak INTEL,
PENTIUM, WINDOWS kompletnie nic mi nie mówiły.
Teraz, mając trochę wiedzy na temat dzisiejszych komputerów i
charakter człowieka któremu kręci się łezka w oku na słowa "komputery ośmiobitowe,
to były czasy", muszę powiedzieć że denerwują mnie ludzie młodszego pokolenia.
Np.: -Synku, sąsiad chce sprzedać komputer, jakieś Pentium 100 czy ileś tam. Chcesz na
gwiazdkę?
-Co?! Taki złom chce tata kupić?!
-A może od sąsiadki z trzeciego piętra. Ma Atari do sprzedania.
-Co?? A co to takiego?
Denerwują mnie takie osoby które niedoceniają tych starych komputerków. Ludzie,
przecież gdyby nie Spectrumy, Atarynki i inne maluchy to jak by się zaczął cały rozwój
komputerów. To im zawdzięczamy to że komputery są teraz tak "rozwinięte".
Mam w klasie takiego kolegę który nie wierzył lub nie znał możliwości
małego Atari. Zaprosiłem go do siebie i pokazałem co potrafi Atarynka. Od gier, przez
edytory tekstu, programy graficzne, programy do tworzenia muzyki do demosów. Dech mu
zapierało na niektórych demach z 1989 roku(!). Otwierał szeroko oczy i nie mógł wyjść
z podziwu że na komputerze z 64kB RAM'u i procesorkiem 1,79MHz można takie rzeczy zrobić.
Dość duże wrażenie zrobił na nim system operacyjny 'Toms Navigator 1.1' odpowiednik
PC'towego Norton Commander'a.
Kolega zmienił zdanie na temat ośmio bitowców. Na zakończenie wizyty szczena mu opadła
gdy pokazałem mojemu koledze odpowiednik internetu. Pic polega na tym że do Atari jest
podłączony Cartridge (pudełko wielkości paczki fajek) a od niego idzie kabelek do
radiostacji krótkofalarskiej. Transmisja odbywa się drogą radiową a nie po kablach. Można
przesyłać i ściągać pliki, zostawiać je pod konkretnym adresem oraz prowadzić
rozmowę "na żywo" jak w internecie. Nie znam dokładniejszych danych z punktu
widzenia technicznego ale to działa i wciąż jest wykorzystywane.
Ciekawostka. Podobno procesor ZX81 ma wciąż zastosowanie w jakimś
ruskim czołgu.
Pewnie zanudziłem Was moimi smutami. To teraz napiszę sobie coś o
Waszym czasopiśmie.
- Spis treści funkcjonalny i przejrzysty.
- Recenzje gier są pisane profesjonalnie. Czytając je mam zaufanie do recenzenta. Są
opisane wszystkie szczegóły, drobiazgi i wyciągnięte wnioski. Jakby nic nie mogło
umknąć uwadze recenzenta. Po przeczytaniu tak napisanego tekstu łatwiej podjąć decyzję
czy warto daną grę kupić.
- Sufler. Fajnie że jest. Na razie żadnego nie czytałem. Jak już będę miał kompa to
najpierw sam spróbuję przejść jakąś tam grę. Jak się "zatnę" to wtedy
zajrzę do Suflera.
- Nie tylko gramy. Kurs Pascala-rewelacja. Można wreszcie spróbować wykorzystać
komputer do ambitniejszych celów. Brawo. Tak trzymać. Proponuję po kursie Pascala zacząć
kurs jakiegoś innego języka.
- Sprzęt. No tego mi było trzeba. Ja już chciałem "Chip'a" kupować a tu
proszę. Kilka w jednym. Gry, programowanie, sprzęt i jeszcze pośmiać się można.
Teraz można być na bieżąco z rozwojem techniki komputerowej. Bardzo dobrze jest to
opisywane. Nie tak fachowo żeby nie przerazić czytelnika ale i nie beznadziejnie
dziecinnie jak w 'Easy PC'.
- FPP Zone. OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!OK!
- Scena. Czytam ten dział dużym zainteresowaniem. Nie przypuszczałem że małe kompy
jeszcze żyją. Czytam sobie gdzie, co i jak BYŁO. Proponuję dodać ze 2-3 linijki
informacji o zbliżających się imprezach.
- AR. Ten dział jest zajebisty. {Cenzura przeoczyła - Qn`ik} Nic dodać nic ująć. Gdyby był na początku nie musiał
bym czytać CDA od końca.
- Reklamy. Moim zdaniem dobra rzecz. Niektórym przeszkadzają. Uważam że dla wielu osób
to jedyny sposób by dowiedzieć się o nowej grze. Prócz tego mam adresy firm, sklepów,
ceny itp. W ten sposób mogę wybrać gdzie kupić jakąś grę najtaniej. Tym co tak
przeszkadzają reklamy prawdopodobnie kupują gry od piratów. Może dlatego reklamy wydają
im się zbędne.
- Menu CD. Moim zdaniem to które było wcześniej, było wygodniejsze w użyciu. W
obecnym będąc np. w spisie gier, muszę kliknąć na tytuł, zaczekać, jest. Rysunek,
opis, wymagania... acha, to nie pójdzie. Wracam. I znów. Kliknąć, poczekać... Może
to tylko kwestia przyzwyczajenia. Tamto było wygodniejsze ale to jest o wiele bardziej
przejrzyste. Jeszcze jedna uwaga, czasami nie ma podanych wymagań sprzętowych.
Podsumowując, moim zdaniem jesteście najlepszym czasopismem tego typu. Dobry papier,
kolorowe to wszystko tak fajowo, 2 czasem 3 CD. No i te teksty. Rzetelne, profesjonalne no
i przede wszystkim z humorem. Trzymajcie tak dalej.
Cześć.
SIMI
P.S. Ten kawałek piszę 2 tygodnie później. Tak, Tak. Ten list leżał 2 tygodnie na
biurku. Dlaczego? Bo następnego dnia zamiast iść wrzucić go do skrzynki pojechałem po
mój własny, upragniony, długo oczekiwany, K O M P U T E R.
Huraaaa. Wreszcie mam swój sprzęt.
Celeron 400, 64MB RAM, HDD 8,4GB, CD x48, Riva TNT2 M64 32MB, SB Live!.
Dokupiłem jeszcze kartę sieciową.
Wiecie jak to jest na początku. Nic nie widziałem poza komputerem przez tydzień.
Żebyście wiedzieli jak się kochana moja kobitka na mnie złościła.
P.S.2 W tym samym tygodniu co kupiłem kompa w szkole pozwolili nam wreszcie korzystać z
netu. Pomyślałem że wyślę ten list na Wasz adres. Będzie szybciej.